Nieodgadniona potęga gór

Nieodgadniona potęga gór

Najmłodszy członek wyprawy miał 5 lat, najstarszy – blisko 60, ale każdy w swej zuchwałości założył, że ujarzmi górską tatrzańską przyrodę, zdobywając kolejne jej szczyty. I wiele nam się udało: Dolina Małej Łąki, Dolina Strążyńska, Gęsia Szyja, Rusinowa Polana z Sanktuarium na Wiktorówkach oraz najwyżej położone schronisko w Dolinie Pięciu Stawów Polskich. Jednak wobec tajemnicy gór wciąż okazuje się, że jesteśmy mali. A z górami jak z życiem: trzeba było wiele wysiłku, aby zasłużyć na nagrodę… wspaniałych górskich widoków.
Wspinaczka była nie lada wyzwaniem, tym bardziej, że najpierw każdy z nas pokonywał własne lęki, swoje słabości, zmęczenie, a dopiero później góry, leśne ścieżyny i skalne podejścia. Warto jednak było…piękne pejzaże, zapierające dech w piersiach panoramy, czarujące widoki górskie, szum wodospadów, niepowtarzalna atmosfera schronisk, zjawiskowe widoki górskich jezior, niecodzienny smak owczych oscypków i serowych warkoczy i oczywiście towarzysze nie do przecenienia. Naszym przewodnikom: Jankowi i Januszowi serdecznie dziękujemy za małe kłamstewka: “Już ostatnie podejście” – słowa, które padały często i budziły nadzieję, dawały siłę.